O koniach wiemy dosyć dużo. Kasia widziała trailer „Zaklinacza koni” , a dzikus spędził w siodle wiele listopadowych wieczorów, próbując razem z Geraltem odnaleźć Ciri. Poza tym, już od dziecka na każdym kroku słyszeliśmy że jak są darowane to nie zagląda im się w zęby. Uzbrojeni w tak ogromną wiedzę, mogliśmy bez strachu dosiąść wpół dzikich wierzchowców i z gracją, stępem hiszpańskim ruszyć przez mongolskie góry.

Po drodze zastał nas 1. Lipca. Równo 1947 lat temu, Rzymskie oddziały w Egipcie obwołały  Wespezjana cesarzem. Tego dnia mieszkańcy Burundi i Rwandy świętują niepodległość a my równie ważne urodziny Dzikusa. W tym roku impreza urodzinowa cieszyła się 100% frekwencja ! Może dlatego że mieliśmy jedno wspólne ognisko a może dlatego że wszystkich przyciągnął szelest papierków od michałków i brzdęk butelek. Gwoździem programu były występy wokalne. „100 lat” zostało odśpiewany w 4 językach a toast wzniesiony wiezioną przez pół świata soplicą i ruskim szampanem zmrożonym w lodzi tajgi.

Po dwóch dniach w siodle spotkaliśmy odpoczywających przy strumieniu ludzi z plemienia Dukha – ostatnich prawdziwych nomadów.  Zaprowadzili nas do swojej letniej „wioski”. Po drodze główną atrakcja, poza bajecznymi widokami, było ściąganie z drzew Tajwanek które przerosło: równoczesna woltyżerka i prowadzenie relacji live z fejsie.

Na miejscu przyjęli nas bardzo ciepło, zimną baraniną i herbatą z mlekiem. Rozgościliśmy się w tipi i poczuliśmy się trochę jak Sting w Nowym Jorku. Przez kolejne trzy dni doiliśmy renifery, pieliliśmy chwasty i rąbaliśmy drwa, ot codzienność na prowincji. Co by nie popaść w rutyną, jednego popołudnia wybraliśmy się na przejażdżkę do sąsiada za miedzą pooglądać telewizor a innym razem przekupić słodyczami i balonami dzieci w lokalnym przedszkolu.

W dzień naszego wyjazdu panowało wielkie poruszenie. Nie wszystkie renifery zostały zagonione na lód,  najsilniejsze zostały osiodłane. Orszak ruszył do lasu po drewno na wielkie wesele, my niestety musieliśmy ruszyć w swoją stronę, zbliżał się Naadam* a my mieliśmy kilka medali do zdobycia.

 

*Naddam –  erijn gurwan naadam (эрийн гурван наадам), czyli „trzy męskie gry”**, festiwal sportowy, główne święto narodowe

** łucznictwo, zapasy, jeździectwo

 

 

 

 

Advertisements