Wolimy się witać niż żegnać, dlatego będzie krótko. Chłopaki dziękujemy, nie bylo aż tak źle. A jeżeli chodzi o długi to jakoś tam się zgadamy przy okazji. Joł 5!

CHINY
Wokół Państwa Śródka narosło wiele mitów:
-że elektronika tania,
-że jedzą tylko ryż i zupki chińskie,
-że chinczyków jest dużo i wszyscy są mali,
-że na w-fie zamiast haratać w gałę, grają w pingla,
-że każda różnica zdań rozwiązywania jest za pomocą kung-fu.

Dla Was kochani czytelnicy skonfrontowaliśmy się z nimi wszystkimi.

Na pierwszy ogień poszła elektronika. Plan mieliśmy ambitny: laptop, go-pro, obiektyw do aparatu, smartfony dla przyjaciół i rodziny. W planach konto na allegro. Zaślepieni obietnicą szybkiego zysku, prosto z lotniska ruszyliśmy po zaopatrzenie. Przez kilka godzin krążyliśmy po pięciu piętrach centrum handlowego ze sprzętem RTV/AGD szukając potencjalnych biznespartnerów. Smartfon dzikusa nie wyrabiał się z przełączaniem między Google translatorem a kalkulatorem, tak zajadłe negocjacje prowadził. Mnożyliśmy, dzieliliśmy, radziliśmy, odwiedziliśmy wszystkie stoiska, niektóre parę razy, bo pierwszego dnia wszyscy wyglądali jak rodzeństwo. Kiedy w końcu dowiedzieliśmy się jak jest po chińsku dysk SSD, RAM, procesor i „poproszę z kierownikiem”, okazało się, że nie dość że nie jest tanio, to jest drogo. Plan monopolizacji rynku IT w Europie wschodniej upadł szybciej niż powstał.

wp-1487345304360.jpgwp-1487345299419.jpgdsc03829

Klnąc i złorzecząc ruszyliśmy do Longsheng podpatrywać uprawę chińskiego odpowiednika ziemniaków,  czyli tzw. ryżu. Na nasze nieszczęście trafiliśmy na porę sadzenia więc marzenia o zjedzeniu ryżu prosto z krzaka legły w gruzach. Dzięki Bogu padało tylko 17h na dobę więc mieliśmy czas zrobić parę zdjęć..

 

 

Longsheng , Guilin, pola ryzowe, pola ryżowe, chiny, chinskie, podroze, podróż, backpacking
Reklamy