Przyszła kryska na matyska. Wszystko co dobre szybko się kończy, a co się odwlecze to nie uciecze.
Mówiąc krótko i prosto z mostu musieliśmy opuścić rajską wyspę i dostać się do Panglao (Bohol).
DSC01777
DSC01726DSC01786DSC01793DSC01795 — kopiaDSC01821DSC01804 — kopiaDSC01890DSC03104DSC03107 — kopia
W następnym porcie czekały ma nas przyjazne ogorzałe buzie – Miśka i Kelnera spotykaliśmy na promie w Cebu. Czułościom i uściskom nie było końca. Nie mogliśmy się nagadać z dobre 5 minut ! Przytłoczeni nadmiarem pozytywnych emocji zapadliśmy w błogi sen.
3h później obudziliśmy się na wyspie Bohol i dojechaliśmy do Panglao, gdzie czekali już Kruszyna, Lidziu i cygański książe Szaweł. Na miejscu działy się sceny żywcem wyjęte z polsatowskich „zerwanych więzi „. Stęsknieni kochankowie, rozdzielone rodziny, współlokatorzy sprzed lat. Zmieszaliśmy łzy szczescia z 5 letnim tanduyanem oraz odrobina lodu i czym prędzej udaliśmy na plażę celebrować logistyczny sukces.

Reklamy